Dawno nie zamieszczałam posta w ramach projektu Mali Podróżnicy, a to z tego względu, że uznałam omawianie każdego kraju po kolei za zbyt szczegółowe jak na możliwości pojmowania dwulatki. Wybrałam zatem kilka najbardziej charakterystycznych krajów z projektu i do nich będziemy zaglądać. Mam nadzieję, że Nina z Rodzinnych podróży nie ma nic przeciwko takiemu selektywnemu podejściu.
Tym razem fantastyczny, geograficzny projekt podsunął nam podróż do Japonii, kraju który łączy w sobie niesamowite piękno i całe naręcze kuriozów, które nieodmiennie od wielu już lat trochę mnie zachwycają, a trochę przerażają. Są tam zatem Gejsze, kobiety tresowane jako towarzyszki dla mężczyzn, a jednocześnie mające w sobie niezwykłą słodycz i tak upragnioną przez wielu delikatność. Są niezwykłe potrawy, z których wytrawne mają niesamowicie ciekawy i pobudzający smak (są też niebezpieczne, jak np. fugu - Cesarz Japonii ma zakaz skosztowania tej niezwykle trującej ryby), natomiast wszelkie słodycze są raczej paskudne (choć moja znajoma, prowadząca vlog z serią JAPANA zjadam, stara się udowodnić, że jest inaczej).
Japońskie bajki (w formie komiksów nazywane Mangą, w formie filmów Anime) potrafią być pełne delikatności i rodzinnego ciepła, jak te które wyszły spod ręki Hayao Miyazakiego (słynne studio Ghibli), ale są też dość pokraczne i rozwrzeszczane, mające niewiele wspólnego z estetyką (ja np. nie przepadam za takimi bajkami jak Dragon Ball czy Shin chan, choć wielu miłośników by mnie pewnie zjechało za to z góry do dołu).
Japończycy potrafią podziwiać piękno przyrody, nadać temu nazwę, a jednym z symboli swego kraju uczynić kwiat, a jednocześnie produkować tak potwornie głupie teleturnieje jak TEN (oglądacie na własną odpowiedzialność!).
Tosi postanowiłam oczywiście pokazać kawałek tej ładniejszej strony Japonii i serdecznie zapraszam Was w tę pełną wrażeń podróż!

