Miałam już nic nie wrzucać i oddać się błogiemu nic... pieczeniu ciast na Wielkanoc. Ale w piątek wpadłyśmy z Tosią w szał tworzenia i powstał taki oto uroczy stroik, którym jestem zachwycona. To wspólna nasza praca i po prostu nie umiałam się powstrzymać, żeby się z Wami nie podzielić jej istnieniem. Jest co prawda sobota, więc za późno już na tworzenie koszyczkowych cudów, większość z Was pewnie i tak już potuptała ze święconką do kościoła. Ale może dla relaksu, wieczorem ktoś siądzie z potomkami i wykorzysta tę garstkę pomysłów. Albo zachomikuje na przyszły rok. Nam w każdym razie tworzenie tego wiosennego stroika sprawiło mnóstwo radochy i polecamy takie sposób spędzania przedświątecznego czasu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
26 marca 2016
25 marca 2016
W pogoni za wielkanocnym króliczkiem - 4 zabawy
Znacie ten stan, kiedy nad pewnym projektem zawiśnie czarna chmura i dzieje się wszystko, po prostu wszystko, żeby projekt nie doszedł do skutku? Ja ostatnio poznałam, przy okazji warsztatu wielkanocnego w naszym mini przedszkolu. Najpierw miałyśmy się naradzić na przeszło tydzień przed, przez zapominalstwo, zmęczenie i niedogadanie spotkałyśmy się na Skype na cztery dni przed planowanym terminem warsztatu. Do tego obie tak zmęczone, że pomysły snuły się gdzieś daleko poza naszym zasięgiem, a my obradowałyśmy przez ponad dwie godziny. W końcu ustaliłyśmy plan, stworzyłyśmy materiały, obie nieźle przygotowane, zwarte i gotowe. Warsztat zapowiadał się naprawdę fajnie, bardzo jajecznie, trochę plastycznie i króliczo. Musieliśmy go przesunąć o jeden dzień, z powodu prac budowlanych na naszej działce, ale nic to, przecież jeden dzień to nic wielkiego. I wtedy, na dzień przed warsztatem, dostałam telefon, że mój siostrzeniec, z którym Tosia ostatnio spędziła calutki dzień, właśnie zachorował na ospę... I w ten oto piękny sposób warsztat wielkanocny przepadł, a nasze matczyne serducha prawie pękły z żalu.
24 marca 2016
8 sposobów na pisanki z dwulatką + mały life hack
Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, w powietrzu czuć już wiosnę, okna się myją, rzeżucha rośnie, a jajka czekają na nowe, wielkanocne ubranka. W moim domu nie praktykowało się tworzenia własnoręcznych pisanek. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek siedziała z rodzicami i bawiła się woskiem, barwieniem i wydrapywaniem. A szkoda, bo pewnie efekt naszych poczynań, byłby znacznie ciekawszy i bardziej dopracowany. Tymczasem macie przed sobą kompletną pisankową debiutantkę i muszę przyznać, że duma mnie rozpiera. Nie dość, że całkiem nieźle poradziłyśmy sobie z wyzwaniem ciekawego barwienia jajek, to jeszcze zrobiłyśmy to we dwie! Ogarnąć stertę łatwych do potłuczenia jajek i ruchliwą dwulatkę tak, żeby nie wyszła z tego katastrofa jest naprawdę trudnym zadaniem, wierzajcie mi. A teraz wio w głąb posta, gdzie pokażę Wam kilka fajnych technik zdobienia jajek i zdradzę pewien bardzo fajny patent, który niesamowicie ułatwia artystyczne zabiegi. Miłej lektury!
20 marca 2016
Skaczące jajo wielkanocne
Przy tej pięknej Palmowej Niedzieli, która rozpoczyna Wielki Tydzień, postanowiłam podzielić się z Wami pewnym wybitnie wielkanocnym eksperymentem. Jeśli uważacie, że jajka są nudne i przewidywalne, po lekturze poniższego tekstu i obejrzeniu zdjęć oraz filmu, zmienicie zdanie. To jeden z tych eksperymentów, które u dzieci wywołują wielkie "łał" i opad szczęki, istna magia, magia chemii! Zapraszam.
18 marca 2016
IT: Rzeżuchowa fryzura na Wielkanoc
Czy ktoś spośród odwiedzających nas osób, pamięta jeszcze zeszłoroczny post o sianiu rzeżuchy? Jeśli nie kojarzycie tego posta, zajrzyjcie KLIK. Tosia miała wtedy roczek i z pasją oraz poświęceniem instruowała jak wyglądają podstawowe zasady siania tej uroczej roślinki. Obejrzyjcie, poczytajcie, a jak już się nauczycie dobrze wszystkiego, zapraszam do przeczytania poniższej instrukcji dla zaawansowanych.
26 marca 2015
IT - sianie rzeżuchy
IT, czyli Instrukcja Tosi na rzeżuchę idealną! A zatem na początek potrzebujemy:
Najpierw należy dokładnie obejrzeć, obmacać i wytarmosić watę.
Następnie umieścić ją na tacce i sprawdzić na słuch, czy nie mieszkają w niej małe Waciaki, nie chcemy przecież zniszczyć komuś mieszkania, prawda?
Kurczak też powinien skontrolować, czy wata jest odpowiednio miękka.
Kiedy mama poleje już watę wodą, można się brać za wydobywanie rzeżuchy z saszetki i sianie!
A na koniec najtrudniejsze zadanie ze wszystkich: czekanie aż wyrośnie :o
- paczuszkę albo dwie rzeżuchy
- tackę (najlepsze są te po kiełkach :3 )
- watę
- szklankę ciepłej wody
- kurczaka do asysty
Najpierw należy dokładnie obejrzeć, obmacać i wytarmosić watę.
Następnie umieścić ją na tacce i sprawdzić na słuch, czy nie mieszkają w niej małe Waciaki, nie chcemy przecież zniszczyć komuś mieszkania, prawda?
Kurczak też powinien skontrolować, czy wata jest odpowiednio miękka.
Kiedy mama poleje już watę wodą, można się brać za wydobywanie rzeżuchy z saszetki i sianie!
A na koniec najtrudniejsze zadanie ze wszystkich: czekanie aż wyrośnie :o
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















