Dawno nie pokazywałam Wam żadnej gry, a to jak mawiał słynny polityk Talleyrand, "gorzej niż zbrodnia - to błąd". Spieszę się zatem naprawić i wracam z przytupem, grą o jakiej jeszcze na blogu nie pisałam. A to z dwóch względów, po pierwsze jest to gra zdecydowanie dla dzieci starszych niż Tosia, a najlepiej będą się w nią bawić ludzie już całkiem dorośli. Po drugie w tej grze nie chodzi ani o taktykę ani o losowość, opiera się na czymś zupełnie zaskakującym i rzadko kojarzonym tak ściśle z grami planszowymi, na wyobraźni i skojarzeniach. Zapraszam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietypowe przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietypowe przeznaczenie. Pokaż wszystkie posty
11 października 2016
22 marca 2016
Dziecko na warsztat III #7: Zatem w drogę!
Termin publikacji marcowego posta w projekcie Dziecko na warsztat najpierw przypadł na Lany Poniedziałek, więc ostatecznie szanowne gremium przełożyło go na 21 marca, czyli dzień dotąd uważany za Pierwszy Dzień Wiosny. Pechowo, przy okazji to też Dzień Wagarowicza i spora część uczestniczek niecnie to wykorzystała, robiąc sobie wagary od postowania! Takoż i ja, niechcący dołączyłam do tego grona. Prawdę mówiąc rzeczywistość i długość doby mnie zwyciężyły. Niemniej z jednodniowym, prawie legalnym, opóźnieniem jesteśmy z naszą realizacją tematu podróży i podróżników. Będzie bardzo... pojazdowo!
7 marca 2016
Puszki dla roczniaka
Dziś mam propozycję dla dzieci w okolicach roku, a nawet młodszych. Obydwa koncepty przetestowane na żywym, tosiowym organizmie, zdały egzamin popisowo, czasami nawet teraz po nie sięga, więc jest w nich magiczna moc. Klikajcie, czytajcie i stwórzcie proste, zajmujące zabawki dla swoich potomków.
5 grudnia 2015
Memo dźwiękowe DIY
Dziś u nas spokojny dzień wypełniony po brzegi drobnymi przyjemnościami. Piekłam babeczki czekoladowo-serowe i rożki orzechowe, relaksowałam się przy malowaniu i czytaniu, bawiłam się z Tosią, ganiałam, chichrałam i gilgałam. Z jakiej okazji to wszystko? Generalnie na co dzień mamy podobnie, ale dziś jeszcze intensywniej staram się czerpać z tych drobiazgów przyjemność, ponieważ nastąpiła u mnie od dawna wypatrywana zmiana kodu i mam trójkę z przodu. Tradycyjnie nie czuję żadnej różnicy, ten dzień nie przyniósł też żadnej drastycznej zmiany, przypomniał tylko o tym, że czas szybko mija. Żeby jednak nie zostawiać Was z pustymi rękami w tak wyjątkowym dniu, przygotowałam kolejny krótki post z tutorialem na proste memo dźwiękowe.
2 grudnia 2015
Sorter na klocki DIY
Mam taki problem w tym tygodniu, że czasu na cokolwiek zaczyna mi nie tylko brakować, ale wręcz zaczynam robić rzeczy na wczoraj. Brakuje postu z 12 sekretów o naszym drobiazgu z głębi serca (będzie w weekend mam nadzieję), brakuje wstępnego postu o temacie grudniowym (będzie w przyszłym tygodniu), a i Dziecko na warsztat prawie miało poślizg, udało się wrzucić post rzutem na taśmę. Czemu się tak dzieje? Ano matka uczy się jeździć i w piątek ma egzamin z praktyki (teoria zdana miodnie z kompletem punktów), tak więc wszystkie moje myśli krążą wokół kodeksu drogowego i obsługi Toyoty Yaris. Dlatego dziś wrzucam późno krótki post, za to z fajnym i szybkim sposobem na sorter, dzięki któremu nie zagracicie swojego domu/mieszkania kolejną zabawką.
19 listopada 2015
Kalendarz adwentowy - 10+ pomysłów
Uwielbiam cały grudzień, od pierwszego dnia aż po ostatni. Po październiku to mój numer jeden pośród miesięcy. Za co go kocham? Za klimat, za przygotowania do świąt, za korzenny zapach nieustannie unoszący się w domu, za muzykę świąteczną (uwielbiam zarówno kolędy jak i komercyjne utwory gwiazdkowe), za to że mam wtedy urodziny, za to że jest Boże Narodzenie i Sylwester. W tym roku będę go lubić jeszcze bardziej, gdyż w planach mam kilkanaście bardzo klimatycznych zabaw z Tosią, a wszystko w ramach świetnej tradycji jaką jest Kalendarz Adwentowy.
Kalendarz Adwentowy to nietypowy kalendarz służący do odmierzania dni od pierwszego grudnia do Wigilii Bożego Narodzenia. Zwyczaj przywędrował do nas z Niemiec, gdzie w XIX wieku wymyślili go luteranie. W tej chwili jest bardzo popularny na całym świecie, w tym przede wszystkim w krajach Skandynawskich, ale także u nas staje się ostatnio coraz popularniejszy.
Oryginalnie kalendarz był ręcznie wykonaną tablicą z okienkami, za którymi kryły się biblijne sceny albo cytaty. Stary kalendarz miał też puste okienka do wpisywania dobrych uczynków, które dziecko zrobiło w ciągu danego dnia. W czasach PRL Kalendarz Adwentowy kojarzył się głównie z kupnymi pudełkami z okienkami, za którymi kryły się czekoladki (cóż to było za święto kiedy tata przywiózł taki z Niemiec!). Dziś natomiast tradycja wyewoluowała w ręcznie robione kalendarze w bardzo różnych formach od klasycznych tablic kartonowych z okienkami, poprzez kolorowe woreczki zawieszone na wstążkach, pudełeczka, ruloniki, aż po drewniane domki. Pełna dowolność wyglądu sprawia, że tworzenie kalendarza jest jednym z ciekawszych zajęć listopadowych. Co do zawartości, dziś poza drobnymi słodkościami czy malutkimi prezentami, do kalendarzy wkłada się karteczki z zagadkami świątecznymi, wierszami, tekstami piosenek, z zadaniami do wykonania albo z biletami uprawniającymi do udziału w rodzinnej wyprawie np. do stajenki czy do parku żeby nakarmić zmarznięte ptaki czy wiewiórki.
Wydaje mi się, że transformacja jakiej uległ Kalendarz Adwentowy przez ostatnie dziesięciolecia, jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Dzisiejsza forma bardzo przypadła mi do gustu, nie dość że stymuluje kreatywność w wymyślaniu formy kalendarza, to jeszcze pozwala na naukę tego co dobre, wciąga dziecko w zabawę w pomaganie i staje się świetnym pretekstem do całej mnogości zabaw i aktywności.
Poniżej mam dla Was kilka przykładów tego, jak kalendarz może wyglądać, zaczerpnięte z rozmaitych blogów i stron. Na początek kalendarze polskie:
| Lubię proste rozwiązania, co z resztą zauważycie przeglądając ten post. Ten kalendarz zachwycił mnie połączeniem prostoty i pięknego oraz oryginalnego wyglądu. Po szczegóły wykonania zgłoście się na blog Z potrzeby piękna |
![]() |
| Ten kalendarz podoba mi się dlatego, że ma niezaprzeczalny urok, a jednocześnie został wykonany z tak zaskakującego materiału jakim są rolki po papierze toaletowym (w innym miejscu zamiast domku widziałam też coś w rodzaju drabinki z rolek, genialne :D ). Po wytyczne zajrzyjcie na bloga lemoniada |
| Klasyczny kalendarz ręcznie uszyty przez mamę z bloga Cukromania. Bardzo mi się podoba jego klimat, choć sama spróbowałabym go naszyć na jasną tkaninę, byłby delikatniejszy. |
| Najzwyklejsze torebeczki na sznurku, zrobione z papieru z wydrukowanymi wzorami. Banalnie proste i elegancko wyglądające rozwiązanie, choć mam wątpliwości czy przy mojej Tosi długo by wytrzymało :) Po instrukcje zajrzyjcie na bloga Tomi Tobi |
![]() |
| Ten kalendarz skradł moje serce, jest prześliczny i banalnie prosty, właśnie nad zrobieniem takiego się zastanawiam. Po instrukcje biegnijcie na blog Początkująca mama |
| Rozbawił mnie ten kalendarz, wygląda uroczo i jest prościutki w wykonaniu (to dla tych, których listopadowa aura prześladuje i nie daje się podnieść z kanapy). Po wytyczne zajrzyjcie na bloga Blaszany bębenek |
![]() |
| Im dalej w las, tym piękniej i prościej. Tym razem najzwyklejsze białe pudełeczka ozdobione taśmami i wzorkami wymalowanymi cienkopisami. Wygląda rewelacyjnie, szczegóły znajdziecie na blogu Stars inspirations |
![]() |
| Również domek z prezentami, ale tutaj z wielkim udziałem dzieci, co według mnie jest absolutnie cudowne. Jeśli chcecie zobaczyć proces twórczy, zajrzyjcie do EmilowoMarcelowo |
![]() |
| Domki z pudełek po zapałkach, czyli recycling w akcji :) Więcej zdjęć możecie zobaczyć na blogu O tym, że... |
![]() |
| Bardzo kolorowy domek ozdobiony papierem w świąteczne wzory. Dokładniej obejrzeć go możecie na blogu W miękkich kapciach |
![]() |
| Kalendarz w formie zawieszonych na uszach jelenia saszetek. Pomieszanie z poplątaniem, więc codziennie będą poszukiwania. Po instrukcje zajrzyjcie na bloga Po szczęśliwą 13 |
![]() |
| Kalendarz adwentowy na gałęzi. Mnóstwo drobiazgów, ma to swój niezaprzeczalny urok. Po szczegóły zajrzyjcie do Cacaovo |
I kilka pomysłów z blogów zagranicznych:
| Urocze papierowe i zszyte gwiazdki tworzące choinkę, bardzo czysto i jasno, dość prosto w wykonaniu. Żeby dokładnie przyjrzeć się procesowi powstawania zajrzyjcie na blog BLOESEMkids |
| Prezenty w pudełeczkach, owiniętych kolorowym, bardzo świątecznym papierem i przyklejone do ramy na obrazy. Bardzo ciekawy i pięknie wyglądający pomysł. Jeśli chcecie przyjrzeć mu się bardziej zajrzycie na blog Kates Creative Space |
| Wydrukowane na kartonie wzory w kształcie siatki do złożenia sześcianu, czyli własnoręcznie skonstruowane pudełeczka. Jeśli macie chęć ściągnąć potrzebne wzory, zajrzyjcie na blog Hey Look |
| Decha, 24 białe kubełki z działu ogrodowego w markecie i kilka ozdób. Dość imponujący rozmiarami kalendarz, jeśli chcecie mieć taki w domu, zajrzyjcie na bloga Infarrantly creative |
| Dla tych, co lubią szyć i tworzyć cuda z filcu, materiałowe kopertki w świątecznych kolorach. Obszerna instrukcja ich wykonania, znajduje się na blogu Jenny Allsorts |
| Urocze, zielone choinki, proste w wykonaniu, ale trzeba mieć sporo różnorodnych materiałów. Jeśli ktoś lubuje się w scrapbookingu, na pewno takie u siebie posiada. Po wytyczne zgłoście się na bloga Pink Suedeshoe |
| A może takie choineczki? Nieco bliżej oryginałów. Choć osobiście wydaje mi się trochę mało praktyczny ;) Po instrukcje koniecznie zerknijcie na blog Oh happy day |
| A jeśli macie w domu Skarpetkowego Potwora (tak jak my), który pożera Wam zawsze po jednej skarpetce z pary, drugą sztukę możecie wykorzystać do zrobienia takie oto kalendarza. Pomysł niezastąpionej Marthy Stewart |
Stworzyłam też naszą prywatną listę zadań i aktywności, którym bez problemu podoła dwulatek:
- wyklejanie watowego bałwanka
- dekorowanie bombkami papierowej choinki (bombki mogą być papierowe, filcowe, w formie kupnych naklejek, pomponów czy nawet kulek plasteliny)
- wspólne ubieranie choinki (już takiej prawdziwej)
- wspólna nauka kolędy (dla tych maluchów, które sprawnie mówią, dla tych które czekają na lepszy moment, równie dobrze sprawdzi się taniec - tak do kolęd da się tańczyć, sama to robiłam przez całe dzieciństwo... w lipcu też ;) )
- plik bilecików na specjalne świąteczne buziaki i uściski, do wykorzystania w każdej chwili
- bilet na Specjalną Świąteczną Wyprawę, np. żeby zobaczyć stajenkę, zdobyć opłatek/choinkę albo spotkać się z Mikołajem
- wspólne pieczenie pierniczków albo innych ciastek
- dekorowanie pomarańczy i mandarynek goździkami
- spacer w poszukiwaniu zimy
- dekorowanie wieńca adwentowego i zapalanie na początku każdego tygodnia kolejnej
- zabawa w domowej roboty masie śniegowej
- dekorowanie styropianowych bombek
- dekorowanie pieczątkami papieru na prezenty
- wizyta w teatrze dla najmłodszych (spektakle dla dzieci od 1 do 5 lat są świetne i pojawiają się w kolejnych miastach: Łódź, Warszawa, Kraków, Poznań)
- malowanie choinki na kartonie przy pomocy gąbkowych stempelków
- bilet na domowy seans z zimową bajką (polecam krótkie bajeczki, nam bardzo podobają się świąteczne odcinki Sary i kaczorka czy zimowe odsłony Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham)
- zaproszenie do wspólnej wyprawy do biblioteki po świąteczne książki
- wspólna podróż do lasu w poszukiwaniu świątecznych dekoracji
- wspólne komponowanie i formowanie w kulkę ziarenek dla wygłodniałych ptaszków
- zaproszenie na domowe przedstawienie świąteczne w teatrzyku cieni
- wyprawa z lampionem na roraty
- bilet na słuchowisko pt. "Mama/Tata opowiada historię narodzenia Jezusa"
- wspólne tworzenie ozdób na choinkę (bombki, gwiazdki z papieru, girlandy, łańcuchy itd.)
- budowa naszej prywatnej, małej stajenki (z papieru, z drewna, z piernika)
- pisanie/rysowanie listu do Św. Mikołaja/Gwiazdora/Dzieciątka Jezus
- lepienie pierogów i uszek
- dekorowanie pierników
- bilet na wieczorny seans świątecznego filmu
- wyprawa do kina/muzeum/teatru
- tworzenie wieńca adwentowego od początku do końca
- przygotowywanie stołu na kolację Wigilijną (przy okazji nauka o Wigilijnych tradycjach jak miejsce dla niespodziewanego gościa czy dwanaście potraw)
- śpiewanie klęd
- nauka gry na dowolnym instrumencie, żeby akompaniować w Wigilię w czasie śpiewania kolęd
- świąteczne dekorowanie domu/pokoju
- świąteczne kolorowanie i rysowanie
- własnoręczne tworzenie i dekorowanie kartek z życzeniami + wyprawa na pocztę, żeby je wysłać
- mandarynkowe lampiony
- wyprawa do schroniska z podarunkami dla bezdomnych psów i kotów
- dekoracje z masy solnej
- zdobywamy i wieszamy jemiołę
- bilet/y na specjalny rodzinny wieczór z grami
- robimy śnieżynkowe konfetti
- z patyczków po lodach/logopedycznych układamy śnieżynki
- wspólnie odkrywamy historię Mikołaja, tego Świętego i tego z Laponii, skąd różnice
- poznajemy zwyczaje świąteczne z różnych zakątków świata
- starszakom można też wkładać cytaty z Biblii związane z narodzeniem Chrystusa albo zostawić wolny kwadracik, żeby dziecko mogło tam włożyć karteczkę ze swoim dobrym uczynkiem
Na koniec zaś garść pomysłów na malutkie prezenty, prawdziwe drobiazgi, które można schować w kieszonkach/pudełeczkach/pakuneczkach:
- książeczki o tematyce bożonarodzeniowej/zimowej
- kolorowanki
- naklejki
- spinki/gumki do włosów
- samochodziki
- baloniki
- bańki mydlane
- czekoladki
- ciasteczka
- cukierki
- piłeczki
- rękawiczki
- małe figurki zwierzątek
- kredki
- orzechy/rodzynki/suszone owoce
- foremki do wykrawania ciastek/ciastoliny
- małe maskotki, pacynki
- owoce
- jojo
- kalejdoskop
- drewniana mała zabawka
- figurka z magnesem
- elementy bożonarodzeniowej szopki do skolekcjonowania
Na koniec mam dla Was mały bonus, zrobiłam bowiem projekt etykiet do paczuszek z Kalendarza Adwentowego, jeden w kolorze czerwono-zielonym i drugi w kolorze jasno niebieskim. Chciałam się tym projektem z Wami podzielić, może komuś się przyda. Obydwa projekty znajdziecie w zakładce Do pobrania.
Nasz prywatny kalendarz pokażę zapewne w ostatnich dniach listopada, jak już będzie cały gotowy (do 1 grudnia zostało już tak niewiele czasu!), zamieszczę mały opis jak go zrobiłam, co wykorzystałam i jak się sprawdziło. Relację z odpakowywania natomiast zobaczycie w grudniowej odsłonie Dziecka na warsztat.
Koniec psot!
13 listopada 2015
Żelowy woreczek sensoryczny
Mam dziś dla Was zabawę w zimowych kolorach, czyli woreczek z błękitnym żelem i niebieskimi drobiazgami w środku. U nas sprawdził się rewelacyjnie, kiedy trzeba było poczekać aż ostygnie obiad albo herbata, dziecko zajęte przesuwaniem kamyków i guzików, nawet nie zauważyło kiedy minął mu czas. Przede wszystkim, jest to świetna sensoryczna zabawa, idealna dla tych, którzy nie lubią sprzątać wielkiego bałaganu po zabawie w kisielu, a chcieliby jednak zaserwować dziecku coś rozwijającego zmysł dotyku. Taki żelowy woreczek idealnie nada się też do samochodu, czy to do ręki, czy przyklejony do samochodowej szyby.
12 października 2015
Jesienne stemplowanie
Wszędzie naokoło połyskują piękne i pomysłowe prace jesienne uczynione dziecięcymi dłońmi (i stopami czasem też). Jakże więc obojętnie przejść obok tak cudownej szansy wybawienia się z dzieckiem, wybabrania i stworzenia czegoś ładnego? Nie da się, mówię Wam, próbowałam i się nie da! Zatem przystąpiłyśmy z Tośką do pracy, wyciągnęłyśmy zestaw do malowania w domu, rozłożyłyśmy go na podłodze i zaczęłyśmy działać.
Do stemplowania użyłyśmy przede wszystkim gąbki, ale także korka i ułamanej rączki od czegoś kuchennego, w tej chwili nawet ciężko mi jest powiedzieć czym dokładnie była kiedyś. Następnym razem posłużymy się jeszcze różnej wielkości pokrywkami od słoików i liśćmi samymi w sobie. Zastanawiałam się przez chwilę nad stemplowaniem jabłkami, gruszkami i ziemniakami, ale jakoś serce mnie boli, że takie dobre jedzonko miałoby się później zmarnować. Taki łasuch ze mnie.
Jeśli ktoś z Was miałby chęć stworzyć takie drzewko jak my, albo totalnie inne, nie ma natomiast czasu na szukanie albo tworzenie gotowych szablonów, zamieszczam w zakładce "Do wydruku" pliczek z pniem drzewa oraz całym drzewem KLIK. Drzewo wystarczy wydrukować i dać dziecku do zabawy, pień natomiast radziłabym wyciąć i przykleić na większy karton (im mniejsze dziecko, tym większej przestrzeni do pracy potrzebuje, stąd także plik z samym pniem).
Poniżej fotorelacja z naszej zabawy i efektów pracy.
Najpierw Tosia zabrała się za twórczość swobodną i całkowicie własną, żeby zapoznać się z działaniem stempelków. Mama w tym czasie wycinała i przyklejała na karton pień drzewa.
Tak wyglądała nasza kartka zanim naniosłyśmy na nią stosowne ulepszenia. Starsze dzieci oczywiście nie muszą mieć żadnych udogodnień i można im dać całkowicie czystą kartkę, żeby stworzyły drzewo od początku do końca same. Z małą Tosią musiałyśmy się jednak wesprzeć małym gotowcem :)
Artystka przystąpiła do tworzenia dzieła, trochę trudno było ją namówić, żeby ciapnęła coś u góry, zdecydowanie wolała spadające i fruwające wokół pnia liście, niż takie jeszcze przytwierdzone do korony.
W tym momencie mniej więcej wpadłam na to, że może młodej być nieco niewygodnie sięgać tak daleko i obróciłam kartkę. W końcu kto powiedział, że malować można tylko w jednej pozycji? Od tego momentu inwencja twórcza ruszyła prawdziwą lawiną i Tosia użyła wszelkich narzędzi, żeby drzewko upiększyć (mama też była narzędziem i słyszała nieustanne prośby, żeby spróbować stemplowania...)
Na koniec postanowiłyśmy się jeszcze trochę pobawić, jako że zostało nam nieco farb. Pozwoliłam zatem potomce na bieganie po kartkach. Była tym mocno skonsternowana i po chwili stwierdziła, że trzeba wyprać skarpetki, bo są brudne i koniec. Taka mi mała czyścioszka rośnie.
Zabawa była naprawdę świetna i gorąco polecam ją wszystkim rodzicom roczniaków. Warto wypróbować różne stempelki i użyć wszystkiego co nam wpadnie w ręce, poza tym, co wymieniłam wcześniej, do głowy przychodzą mi jeszcze: waciki, płatki kosmetyczne czy szczoteczki do zębów. Każde z tych narzędzi zostawi ciekawy wzór, nie tylko do ozdobienia drzewa, ale może na przykład do zrobienia jeża w liściach? Albo wiewiórki siedzącej na gałęzi?
My przymierzamy się do kolejnej plastycznej zabawy, tym razem z klejem, którego Tosia nie miała jeszcze okazji używać, a czas chyba najwyższy.
Koniec psot!
Poniżej fotorelacja z naszej zabawy i efektów pracy.
Najpierw Tosia zabrała się za twórczość swobodną i całkowicie własną, żeby zapoznać się z działaniem stempelków. Mama w tym czasie wycinała i przyklejała na karton pień drzewa.
Tak wyglądała nasza kartka zanim naniosłyśmy na nią stosowne ulepszenia. Starsze dzieci oczywiście nie muszą mieć żadnych udogodnień i można im dać całkowicie czystą kartkę, żeby stworzyły drzewo od początku do końca same. Z małą Tosią musiałyśmy się jednak wesprzeć małym gotowcem :)
Artystka przystąpiła do tworzenia dzieła, trochę trudno było ją namówić, żeby ciapnęła coś u góry, zdecydowanie wolała spadające i fruwające wokół pnia liście, niż takie jeszcze przytwierdzone do korony.
W tym momencie mniej więcej wpadłam na to, że może młodej być nieco niewygodnie sięgać tak daleko i obróciłam kartkę. W końcu kto powiedział, że malować można tylko w jednej pozycji? Od tego momentu inwencja twórcza ruszyła prawdziwą lawiną i Tosia użyła wszelkich narzędzi, żeby drzewko upiększyć (mama też była narzędziem i słyszała nieustanne prośby, żeby spróbować stemplowania...)
Na koniec postanowiłyśmy się jeszcze trochę pobawić, jako że zostało nam nieco farb. Pozwoliłam zatem potomce na bieganie po kartkach. Była tym mocno skonsternowana i po chwili stwierdziła, że trzeba wyprać skarpetki, bo są brudne i koniec. Taka mi mała czyścioszka rośnie.
Zabawa była naprawdę świetna i gorąco polecam ją wszystkim rodzicom roczniaków. Warto wypróbować różne stempelki i użyć wszystkiego co nam wpadnie w ręce, poza tym, co wymieniłam wcześniej, do głowy przychodzą mi jeszcze: waciki, płatki kosmetyczne czy szczoteczki do zębów. Każde z tych narzędzi zostawi ciekawy wzór, nie tylko do ozdobienia drzewa, ale może na przykład do zrobienia jeża w liściach? Albo wiewiórki siedzącej na gałęzi?
My przymierzamy się do kolejnej plastycznej zabawy, tym razem z klejem, którego Tosia nie miała jeszcze okazji używać, a czas chyba najwyższy.
Koniec psot!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































