Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

22 kwietnia 2016

Fasolki miesiąc później


Minął już ponad miesiąc odkąd rozpoczęliśmy naszą małą, parapetową hodowlę fasolek. Dodatkowo mamy dziś Dzień Ziemi (swoją droga jak obchodzicie?), więc to idealny czas na małe podsumowanie i opis tego jak wyglądał wzrost fasolek i co z nimi rozbiliśmy. Bo oczywiście na samym zasadzeniu się nie skończyło. Jeśli ktoś nie widział postu na temat sadzenia fasolek, zapraszam TUTAJ. Natomiast TUTAJ możecie poczytać o tym, jak zachowywały się nasze fasolki po tygodniu. Dzisiaj natomiast będzie bardzo zielono i liściaście, a jeszcze niedawno to były takie małe ziarenka...

11 kwietnia 2016

Matematyczne biedronki

 

Żebyście nie pomyśleli sobie, że my tylko siedzimy w rozmaitych projektach i tworzymy do nich szeroko zakrojone warsztaty, postanowiłam wrzucać częściej pojedyncze pomysły na zabawy i zajęcia z maluchami. Co powiecie na proste i szybkie aktywności, wymagające jedynie krótkiego przygotowania materiałów wieczorem?
Zajrzyjcie i sprawdźcie o co chodzi z Matematycznymi biedronkami.

15 maja 2015

Projekt Drzewo: po miesiącu


Czemuż ach czemuż nie wybrałyśmy sobie łatwiejszego do identyfikacji drzewa?! Matula ma teraz niezłą nauczkę na przyszłość, by najpierw dokładnie zbadać samodzielnie obiekt, zanim pokaże się go i opisze młodzieży :) Mam z naszym drzewem taki problem, że niby wygląda jak brzoza, ale nie do końca. Liście są ząbkowane, ale tylko odrobinę (przynajmniej te, do których dosięgam), z pnia na dole wyrastają gałązki, które nie przypominają brzozowych, tych wyżej niestety zbyt dokładnie nie widzę. Pień niby ma jasną korę, ale też nie do końca, jakby stara brzoza, ale może jednak nie?





Na razie wstępnie doszłam do wniosku, że to po prostu jakiś mieszaniec, brzoza połączona z czymś innym, przez co bardzo trudno mi ostatecznie powiedzieć co to dokładnie za drzewo. Niemniej obserwowanie jej to przyjemność i każda zmiana jest przeze mnie i Tosię natychmiast odnotowywana.





Dla porównania wrzucę też zdjęcia brzozy charakterystycznej, typowego przedstawiciela gatunku, którą znalazłam kawałek dalej (no i czemu ja jej od razu nie wybrałam? Byłoby mi sto razy łatwiej, choć w sumie też nudniej :D ).









Jeśli ktokolwiek z was jest mi w stanie po zdjęciach powiedzieć na 100% w komentarzu co to za drzewo, proszę się nie krępować i pisać!

Wpis w ramach projektu Mały Przyrodnik:

30 kwietnia 2015

Projekt Drzewo: dwa tygodnie


Tydzień temu poszłyśmy z Tosią sprawdzić jak ma się nasza wybrana do Projektu Drzewo brzoza i zaskoczyła nas swoją zielonością. Pączki, których nie udało mi się sfotografować poprzednim razem, teraz przemieniły się w piękne, soczyście zielone listki. Drzewo, które jeszcze tak niedawno wyglądało na smutne i szare, teraz mieni się chyba wszystkimi odcieniami zieleni i tętni życiem.


Im bliżej podchodziłyśmy, tym było jaskrawsze i tym ciężej było uwierzyć, że to to samo drzewo, dla porównania wrzucę jeszcze zdjęcie starsze o dwa tygodnie:


Ciekawa jestem jak bujnie rozkwitnie po kolejnych dwóch tygodniach. Wypadałoby jednak, skoro już bacznie obserwujemy, dowiedzieć się o brzozie czegoś więcej. A zatem czas na małe badania.


Brzoza

Jedno z popularniejszych w Europie drzew. Ma piękną, gęstą i bardzo zwiewną koronę, dość charakterystyczną, gałęzie najczęściej zwisają w długich pasmach, falujących romantycznie na wietrze. Zapewne dlatego brzozy, obok wierzb, są w historiach książkowych częstymi świadkami miłosnych historii.
Korę mają zazwyczaj jasną, gładką i łuszczącą się w cienkie, poziome płaty. Biała kora brzozy jest bardzo wdzięcznym materiałem do tworzenia rozmaitych ozdób.
Listki ma raczej drobne, z ząbkowanymi brzegami, jasno zielone wiosną i latem, jesienią żółte albo złote, opadające na zimę. Kwiaty ma w formie kotków.
W Polsce rośnie kilka gatunków brzóz, ale na moje oko ta nasza konkretna to brzoza brodawkowata albo inaczej zwisła, czyli najpopularniejsza w naszym kraju. Kwitnie w kwietniu i zapewne dlatego ja, uczulona na jej pyłki, od tygodnia mam zatkany nos.
Nasionka brzozy (które mam nadzieję następnym razem uda nam się znaleźć) są bardzo leciutkie, więc wiatr może je bardzo łatwo porwać daleko w świat, dzięki czemu brzoza szybko porasta nieużytki i jest właściwie wszędzie.
Jest szeroko stosowana w ziołolecznictwie, ma bowiem działanie moczopędne, odtruwające i wzmacniające. W medycynie estetycznej stosowana jest na skórę jako środek rozjaśniający.



Najwyższa brzoza w Polsce znajduje się w Puszczy Białowieskiej i sięga prawie 38 metrów.
Najgrubsza brzoza w Polsce znajduje się w okolicy Solna i ma 295 cm obwodu.



Jako ciekawostka, istnieje bardzo osobliwa formia brzozy brodawkowatej, czyli brzoza płomienna lub płomienista. Jej wysuszone konary mają jasnoróżowy kolor, który może przypominać płomienie. W Polsce można ją znaleźć w Wolińskim Parku Narodowym i w okolicach Stargardu Szczecińskiego. Trochę mamy tam daleko, ale kto wie, może przy okazji wakacji nad morzem, uda nam się obejrzeć tę nietypową brzózkę :)

Wpis w ramach projektu Mały Przyrodnik:

28 kwietnia 2015

Na podwórku cz. II: Kwiaty i krzewy

Jak już pisałam wczoraj, po pełnej emocji obserwacji robaczków, przyszedł czas na doładowanie baterii estetycznych i podziwianie kwiatów. Babcia zadbała o to, by w naszym ogródku nie brakowało mniejszych i większych roślinek do rozkoszowania się i delektowania. Zaczęłyśmy jednak od dzikiej przestrzeni, gdzie nieokiełznane rosną mlecze. Dzieci lubią mlecze, bo najpierw są tak pięknie żółte, a później zamieniają się w cudowne dmuchawce, których nie przebije chyba żaden inny kwiatek. Na dmuchawce przyjdzie nam jeszcze troszkę poczekać, ale już mogłyśmy napawać się słoneczną żółtością mleczowych płatków, wabiących całe roje puchatych pszczół.


 


Odkryłyśmy też całe roje malutkich kwiatków, nie ustępujących urodą szlachetnym kwiatom ogrodowym. Dopiero jednak kiedy człowiek dobrze i uważnie im się przyjrzy, można odkryć ich zachwycający urok.


Przypadkiem odkryłyśmy też, że truskawki, które w zeszłym roku rosły sobie w donicach, puściły dłuuuugie witki i zapuścił korzonki w ziemi. W tym roku z korzonków wyrosły takie oto dzikie krzaczki ze ślicznymi kwiatkami. Ciekawe jak będą smakować takie zawzięte, dzikie truskawy?



Po tej wspaniałej uczcie dla wzroku, ruszyłyśmy na podbój babcinego zakątka przy pniaczku.


Jest to jedno z ulubionych podwórkowych miejsc Tosi, bo pieńka można się przytrzymać i radośnie wokół niego kucać, a także intensywnie macać.






Na pieńku stoją też wielce ciekawe donice, z których można wygrzebywać ziemię, a rosną w nich poziomki i truskawki.





Obok pieńka babcia posadziła kilka krzaczków o bardzo ciekawych nazwach i jeszcze fikuśniejszym wyglądzie, na przykład taka oto Trzmielina Fortune'a:



Albo piękna Bergenia z różowymi kwiatami i wielkimi liśćmi, przypominającymi mi nieco liście łopianu:




Jak się okazało mamy też w ogródku niezidentyfikowane roślinki, których babcia nie potrafi nazwać, a ja nie dałam rady znaleźć ich w internecie.



W rynsztokach wyrosło też nam mnóstwo mchu w tym roku.


Tosia postanowiła też zapoznać Cynamona z dietą wegetariańską, oto jak karmiła go trawą, a on ku memu zaskoczeniu pożerał wszystko co dostał:



Psio-dzieciowa komitywa w brojeniu :)



To już koniec spaceru? Ale jak to?!


Wpis w ramach projektu Mały Przyrodnik: