24 lutego 2016

Przygody z książką 4: Nusia


Przygody z książką 4 zaczynamy za 1... 2... 3.... 
Jest, po raz kolejny dołączam do fantastycznego projektu książkowego, przez który moja książkowa lista pękła w szwach już kilka razy, a mąż widząc koszyk zakupowy w księgarniach, prawie schodzi na zawał. Półki uginają się od dziesiątków naprawdę świetnych pozycji i zaczynamy przemyśliwać nad kupnem większego regału. Tak, Przygody z książką to jeden z moich ulubionych projektów, choć na szczęście dzikie zachłyśnięcie z pierwszych dwóch odsłon już minęło i podchodzę do tematu znacznie roztropniej i rozważniej (w końcu trzeba dbać o zdrowie współmałżonka).
Na pierwszy ogień w nowej odsłonie projektowej, która tym razem trwać będzie przez cały rok, natomiast posty będą się pojawiać raz w miesiącu, a nie co dwa tygodnie jak to było poprzednio, chciałam Wam przedstawić bardzo nietypową autorkę i jej niezwykłe książki. Zapraszam!


 

Pija Lindenbaum to szwedzka pisarka i ilustratorka i jak większość szwedzkich autorów literatury dla dzieci, przedstawia nam wizję dziecięcego świata w sposób, w jaki go jeszcze nie oglądaliśmy. Podejmuje tematy trudne i zaskakujące, których próżno szukać w książkach innych pisarzy, a przedstawia je w sposób bardzo dziecięcy, na granicy rzeczywistości i magii. Jej książki aż puchną od dziecięcej wyobraźni, która wywraca znany nam świat do góry nogami i nic już nie jest takie jak dotąd. Pija opowiada o stereotypach (Igor i lalki), wstydzie (Nusia się chowa), strachu (Nusia i wilki), o tym, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami (Nusia i baranie łby), o marzeniach które nie zawsze okazują się piękne (Nusia i bracia łosie), o załamaniu nerwowym (Filip i mama, która zapomniała).
W nasze ręce trafiły na razie dwie książki autorstwa pani Lindenbaum: Nusia się chowa i Nusia i wilki, obje bardzo specyficzne i dla malucha wielkości tosiowej, wymagają komentarza (teoretycznie książki Piji przeznaczone są dla dzieci między 3 a 9 rokiem życia). Tylko może pojawić się problem, bo te książki najlepiej rozumieją dzieci, a dorośli mogą mieć kłopot z interpretacją i zrozumieniem. Czy sobie poradziliśmy? Przekonajcie się sami.


Nusia się chowa w przeważającej części opowiada o rzeczywistości (ufff), o tym że Nusia ma małą sąsiadkę, która nie chodzi do przedszkola, bo nie ma wystarczającej ilości miejsc (jakieś to prawdziwe). Helenką zajmuje się więc niania, która każe nazywać siebie Pumą i maluje paznokcie na dziwne kolory, a na ręku ma rysunek! Oprócz Helenki, Puma zajmuje się też dwójką małych brzdąców, które nie potrafią jeszcze chodzić.


Helenka jest dzieckiem niespokojnym i trochę dzikim, pełnym szalonych pomysłów, które z szacunkiem do drugiego człowieka mają niewiele wspólnego. Nusia jest jej całkowitym przeciwieństwem, spokojna i łagodna, raczej obserwująca niż uczestnicząca w łobuzowaniu (takie właśnie są postacie w książkach Piji Lindenbaum, wzorowane na jej własnej osobowości). Nusia obserwuje poczynania Helenki bez emocji i jest jakby tuż obok wydarzeń, nie uczestnicząc w nich.



I wtedy zdarza się nieszczęście, Nusia popełnia błąd, za który zostaje dość boleśnie skrzyczana. Wrażliwa dziewczynka przeżywa zmarszczone czoło Pumy i jej podniesiony głos, jakby to miał być koniec świata. Ucieka jak najdalej, chowa się najpierw w domu, ale tam tata zadaje pytania, chce pomóc, ale przecież Nusia nie umie mówić o tym, co się stało, chce być tylko sama. I to jest najlepszy fragment książki, z którym ja sama bardzo się identyfikuję. Też macie tak, że czasem chcielibyście się pożalić, ale nie umiecie ubrać w słowa tego, co się stało? Boicie się usłyszeć je wypowiedziane na głos, bo wtedy nabiorą powagi i mocy? Ja tak mam, dlatego nie umiem się kłócić. I Nusia jest trochę taka jak ja, woli się ukryć i przeżyć wszystko w sobie. Świetne jest to, że powstała taka książka, która mówi, że czasem wcale nie trzeba dużo rozmawiać i zmuszać kogoś, żeby się uzewnętrznił, bo może on potrzebuje czegoś zupełnie innego.



Nusia potrzebowała pobyć trochę sama, tylko w towarzystwie zwierzaków - to element magiczny i ja wyobrażam sobie, że zwierzaki to skarpetki, które wyobraźnia Nusi ożywiła, żeby rozliczyć się ze swoimi uczuciami. Zwierzaki nie pocieszały, zwierzaki trochę się poużalały nad Nusią i pozwoliły się podrzucać, lubiły też upadać i nie widziały w tym niczego złego.


A kiedy Nusia już się wyciszyła i uspokoiła, przyszła Puma, która też zrozumiała swój błąd i chciała przeprosić. I wtedy Nusia zrozumiała, że nawet jeśli dorosły czasem krzyknie i zmarszczy brew, to wcale nie znaczy, że już zawsze będzie zły.


Nusia i wilki ma odwrotną konstrukcję niż poprzednia opisana przeze mnie książka. Znacznie więcej w niej wyobraźni dziewczynki niż rzeczywistości. Nusia jest w tej odsłonie opisana jako dziewczynka bardzo strachliwa, która boi się zaangażować w wiele zabaw, ponieważ wyobraża sobie ich straszne konsekwencje (i tu też mogę się z Nusią solidaryzować). Nusia nie wspina się na dach, nie skacze przez strumyk, nie głaszcze obcego psa ani nie dotyka robaków, Nusia woli zbierać liście.


Ale bycie grzecznym i posłusznym wobec dorosłych, wcale nie gwarantuje, że nie stanie się nic złego. Nusia gubi się w lesie, jest sama, a pomiędzy drzewami czają się wilki. I tu niespodzianka, w wyobraźni Nusia wcale się nie boi wilków, a wilki okazują się całkiem sympatyczne, trochę leniwe i jeszcze bardziej bojaźliwe od Nusi, ale przyjacielskie. Nusia musi się zaopiekować wilkami, choć przecież jeszcze przed chwilą sama potrzebowała pomocy i opieki. Nusia bawi się z wilkami (które boją się wspinać na drzewa, ale grzecznie jedzą błotną zupę), karmi je, kładzie spać i śpiewa im kołysanki. A po tym wszystkim już się nie boi wspiąć na dach.








Z początku bałam się, że Tosia nie będzie chciała słuchać o wilkach, że będzie się bała, ale postanowiłam po prostu przeczytać tę historię, bez okazywania, że ten fragment może być straszny. I Tosia przeszła nad nim do porządku dziennego, bez jakiegokolwiek przestrachu. Bo straszne jest tylko to, co uczynimy strasznym.


Patrząc na powyższą próbkę twórczości szwedzkiej autorki, muszę przyznać, że nadal nie zawiodłam się na szwedzkiej literaturze dziecięcej, wciąż mnie zachwycają. Wielką przewagą książek Lindenbaum jest też to, że sama tworzy przepiękne ilustracje, dzięki czemu może w dowolny sposób manipulować środkami przekazu. Nie musi na przykład na końcu pisać o tym, że Nusia przestała się bać, wystarczy że to narysowała. A ilustracje są przepiękne i stanowią zdecydowanie najmocniejszą stronę książek Piji. Polecamy!
Post bierze udział w projekcie Przygoda z książką 4:


Zapraszam też do obejrzenia blogów innych uczestniczek projektu, znaleźć je możecie TUTAJ.

Koniec psot!

17 komentarzy:

  1. Znamy, znamy! Uwielbiam szwedzką literaturę.
    Jeśli jeszcze nie znacie to polecam "Kajtek i miś" http://uszywki-zuzinkowej-mamy.blogspot.com/2015/08/kajtek-i-mis-jujja-weislander-tomas.html (książka dla trochę starszych, bo ma mniej obrazków, ale jest naprawdę wspaniała!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ją na liście! Czeka aż Toś nieco podrośnie :D Tak jak do lektury Kubusia Puchatka czy klasycznych Muminków :3

      Usuń
  2. Wilki są boskie. Skradły moje serce. Kto jest ilustratorem? Bo chyba przegapiłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pija Lindenbaum jest autorką zarówno tekstu jak i ilustracji ;)

      Usuń
  3. Pija... nie znałam, choć nazwisko chyba obiło mi się o uszy (zdaje się, że nie do wszystkich trafia) - jak na nią trafiłaś?
    jeszcze nie jestem przekonana, ale poszukam w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili już kompletnie nie pamiętam. Ilustracje wpadły mi w oko przy przeglądaniu blogów, kupiłam na sprawdzenie i Tosi się spodobała, więc pewnie zaopatrzymy się też w pozostałe części :)

      Usuń
  4. Lubię Igora i lalki. Nusię znam ale kompletnie do mnie nie przemówiła. Mamy Nusię i baranie łby. Róża nie lubi, ja wręcz nie znoszę. Dalsze tomy więc sobie darujemy, no chyba że za jakiś czas nasze gusta ewoluują, to się zdarza. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gusty się zmieniają z czasem to fakt :D Ale też Nusia nie każdemu przypadnie do gustu i tak jak piszesz, nie do każdego ten poziom abstrakcji przemówi :)

      Usuń
  5. Moi chlopcy tez byli zachwyceni Nusia i wilkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączamy zatem do klubu miłośników :D

      Usuń
  6. Bardzo przekonująca relacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, dziękuję, starałam się ^_^

      Usuń
  7. Nusia rządzi, Nusia radzi, nusia nigdy Cie nie zdradzi. W kolejności od najulubieńszej w naszym domu, Nusie klasyfikują się tak:Baranie łby, Bracia łosie, Wilki i na końcu Nusia się chowa, której prawie wcale czytać nie chcieli. Ale cała seria bardzo dobrze się u nas przyjęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też musimy zajrzeć do pozostałych części i sprawdzić jak u nas ustawi się ranking popularności :)

      Usuń
  8. Ja ze tego typu książek mogę polecić serię o Duni i jeszcze Lato Stiny. Pozycja dopisana do poczekalni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato Stiny jest u nas na liście! Zachwyciłam się nim już jakiś czas temu :) A Duni nie znam, rozejrzę się w takim razie i zapoznam.

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)