27 września 2016

Zupa cebulowa, idealna na jesień


Ci z Was, którym zdarza się zaglądać na naszą Facebookową stronę, zapewne wiedzą już, że przyplątało się do Tosi lekkie przeziębienie, czyli katar i ogólne rozbicie trwające cały jeden dzień. Dziś już w zasadzie objawów brak, wczoraj jeszcze dziecię moje trochę smarkało, zaaplikowaliśmy jej więc dwa najlepsze lekarstwa na katar jakie zna ludzkość. Po pierwsze spacer w ciepłym, jesiennym słońcu, z najlepszym przyjacielem u boku.

26 września 2016

Dziecko na warsztat IV #1: papier ścierny i szorstki alfabet DIY


Czas sobie mija ukradkiem i niepostrzeżenie. Dopiero co zaczynałyśmy szaleństwa trzeciej edycji, potem kończyłyśmy z hukiem, a teraz wakacje śmignęły przed nosem i oto zaczęła się jesień, a wraz z nią czwarta edycja projektu Dziecko na warsztat! Jak zdążyliście pewnie zauważyć jest mnie na blogu mniej, a co za tym idzie rzadziej pojawiają się wpisy, a i z tematyką jest dość różnie, ale częściej niestety mało kreatywnie. Mam nadzieję, że pod koniec roku sytuacja wreszcie się unormuję i wrócę do Was na pełen etat, na razie jednak musimy sobie radzić z tym co mamy.

Co to ma jednak wspólnego z DnW? Otóż w związku z permanentnym niedoczasem, nie miałam także kiedy opracować i przeprowadzić większego warsztatu. Nic to jednak, w tej edycji i tak wszystko wygląda inaczej niż w poprzednich, ma być twórczo, a każdy miesiąc stanie pod banderą innego tworzywa, używanego do tworzenia. Zaintrygowani? I słusznie. Stawiamy także przede wszystkim na jakość, więc zamiast rozwlekać się i rozdrabniać, dostałyśmy za zadanie stworzyć choć jedną, ale za to naprawdę dobrą zabawę. Mam więc jedną zacną aktywność i tworzywo przewodnie tego miesiąca, czyli PAPIER. Jako, że ostatnio mój świat, poza wykańczaniem własnego gniazdka, kręci się także wokół pedagogiki Montessori, postanowiłam sięgnąć do jej bogatych zasobów i zaproponować Wam DIY z jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najważniejszych pomocy montessoriańskich. Zapraszam!

20 września 2016

Przygody z książką 4: Idziemy na niedźwiedzia


Wybiła godzina przygody. Przygody z książką, oczywiście! W ten ostatni dzień lata i już całkiem jesienną środę, zapraszam Was w podróż do niezwykłego świata dziecięcej wyobraźni. Wystarczy tylko patyk i pomysł, żeby najzwyklejsze podwórko, skrawek lasu czy kałuża, stały się miejscem niezwykłych wydarzeń, niemalże historycznych, a na pewno bajkowych. I taka też jest książka, o której będę dziś snuć opowieść. Weźcie w ręce kubek gorącej herbaty albo kawy, opatulcie się szczelnie kocykiem i zanurzcie w wygodnym fotelu (z dzieckiem na kolanach/głowie/ramieniu). Ruszamy w drogę.

16 września 2016

Obrazy z kamieni, na wodzie malowane


Pragniemy, żeby nasze dzieci były mądre i bystre, żeby radziły sobie w życiu tak dobrze jak nikt inny. Dajemy mu edukacyjne zabawki i sprzyjające środowisko, tworzymy cały świat, żeby nasz potomek wyrósł tak inteligentny, jak to tylko możliwe. Tymczasem ja dzisiaj apeluję, żeby nieco zwolnić i przyjrzeć się światu. Poszukać rzeczy tak po prostu ładnych i cieszących oko. Stworzyć coś, co nie służy ani rozwijaniu intelektu, ani wielkim osiągnięciom, a jedynie ma być przyjemne i tak zwyczajnie, po ludzku ładne.
Ale dzisiaj jestem przewrotna, co?

12 września 2016

Montessori: Karty trójstopniowe (DIY)


Ci, którzy na IGranie zaglądają od dłuższego czasu, zapewne doskonale wiedzą o mojej słabości do pedagogiki Montessori. Wiele razy już odgrażałam się, że napiszę post przybliżający tę metodę edukowania dzieci, ale czas mija, a wpisu brak. Powodem tej ziejącej pustki jest moja niepewność, czy wszystko dobrze ogarniam, czy czegoś źle nie napiszę, czy czegoś nie przeinaczę i nie palnę jakiejś głupoty. Od ponad roku zgłębiam tajniki i podstawy Montessori i choć dowiedziałam się mnóstwa rzeczy, zrozumiałam też jak wiele jeszcze muszę się dowiedzieć i nauczyć.

Wpis o podstawach jest jednak gotowy w mojej głowie od jakiegoś czasu, a tutaj ciągle go niema. Dlaczego? Otóż od października zaczynam kurs Montessori dla wieku przedszkolnego w Polskim Instytucie Montessori i tam nie będzie już żadnych niedomówień, niepełnych tekstów czy przeinaczeń. Dowiem się dokładnie o co chodzi i z czym to się je, wtedy będę pewna, że mogę przekazać Wam pewną i wartościową wiedzę. Życzcie mi powodzenia, bo ponoć kurs jest wymagający i dość trudny, także najbliższy rok zapowiada mi się pracowicie (z tym też niestety będzie się wiązać konieczność ograniczenia ilości postów na blogu z trzech do dwóch na tydzień, choć może z czasem uda mi się wrócić do wcześniejszej liczby).

Po tym nieco przydługim wstępie, chciałabym zaś przekazać Wam wiedzę odnośnie elementu pedagogiki Montessori, który znam już dość dobrze, a swoją wiedzę ugruntowałam w praktyce. Rzecz tyczy się kart trójstopniowych, opowiem Wam jak je wykonać, jak przy ich pomocy przeprowadzić lekcję trójstopniową i jakim celom w ogóle służą. Zapraszam!