3 lutego 2016

Puzzle muzyczne


Na blogu w ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo pomysłów na zabawy i wspólne aktywności plastyczne, sensoryczne oraz ćwiczące logiczne myślenie i małą motorykę. Dawno jednak nie było recenzji zabawek kupnych, a przecież rodzina czy znajomi, a także my sami rodzice lubimy od czasu do czasu obdarować naszych potomków jakąś zabawką ze sklepu. Na rynku jest ich mnóstwo i czasem naprawdę można doznać sporych zawrotów głowy patrząc na półki. Pojawia się problem z jakością zabawek i z ceną, a także dostępnością. Tutaj jako blogerka mogę przyjść Wam z pomocą i napisać o tym, co przetestowałyśmy i co nam się spodobało. Dzisiaj opowiem o puzzlach muzycznych, na które czekałyśmy ponad miesiąc. Zapraszam!
Firma Melissa & Doug istnieje na rynku od ponad dwudziestu lat. Powstała w Stanach Zjednoczonych, a założyła ją dwójka przyjaciół, których łączyła wspólna pasja, a później także przysięga małżeńska. Założyli sobie, że ich zabawki mają być porządnie wykonane, ładnie zdobione, edukacyjne i przede wszystkim cieszyć dzieci. Sama miałam kontakt z ich produktami już kilkakrotnie i muszę przyznać, że oferują jedne z ciekawszych rzeczy na rynku. Jeszcze niedawno ciężko było spotkać je w Polsce, dziś są dostępne niemalże wszędzie, niemniej czasem trzeba trochę poczekać na dostawę co bardziej popularnych rzeczy. Tak też było w przypadku wypatrzonych przeze mnie już dawno puzzli muzycznych.



Wersje puzzli muzycznych jest kilka, między innymi: zwierzęta na farmie, dzikie zwierzęta, pojazdy i instrumenty. Dwie pierwsze są dostępne nieustannie, ale ja oczywiście musiałam zapałać afektem właśnie do instrumentów, na które musieliśmy trochę poczekać, ale przyznam, że było warto. Dlaczego akurat muzyczne wpadły mi w oko? Otóż z głosami zwierząt Tosia jest już całkiem zaznajomiona z wielu różnych źródeł, ale dla młodszego dziecka byłyby jak znalazł. Odgłosy pojazdów natomiast jakoś do mnie nie przemawiają, za to miłośnicy motoryzacji i wszelkich środków transportu będą nimi zachwyceni. Także wybór czysto subiektywny.



Na czym polega idea tej zabawki? Otóż dziecko wkładając element układanki w odpowiednie miejsce, aktywuje czujnik, który włącza dźwięk. Każdy z instrumentów wygrywa ten sam fragment piosenki "Stary McDonald farmę miał" (swoją drogą właśnie przez te puzzle u Tosi pojawiła się miłość do niej i teraz wyśpiewuje mi fragmenty w przeróżnej konfiguracji i w najdziwniejszych momentach, nawet w trakcie wkładania łyżki zupy do buzi). Dźwięki są całkiem przyjemne dla ucha choć zastanawiam się, czy to nagrany dźwięk prawdziwych instrumentów, czy też wygenerowany komputerowo. Dość jednak, że bez problemu da się zidentyfikować instrument po dźwięku, a biorąc pod uwagę, że w domu nie mamy większości z nich (posiadamy tylko gitarę i cymbałki), jest to fajny gadżet do bardzo wstępnego zaznajomienia się ze sztuką muzyczną.




Wykonanie jest solidne, mamy tu dwie warstwy naturalnego drewna i jeszcze jedną warstwę po środku, która wygląda mi na jakąś sklejkę czy coś w tym rodzaju, która jest tam podejrzewam głównie po to, by móc w niej zamontować przewody i całość muzycznej elektryki. Kolory są bardzo żywe i intensywne, rysunki dobrze oddają wygląd instrumentów, co z resztą możecie ocenić sami na zdjęciach.



Tosi zabawa bardzo przypadła do gustu. Niestety w domu mieliśmy tylko jeden zestaw baterii AAA i to na skraju wyładowania, więc stary McDonald i jego farma umilali nam jedynie dwa dni. Jedynym minusem jest to, co pojawia się przy każdej zabawce wydającej dźwięki, jest nużąca dla otoczenia, za to niezmiernie fascynująca dla dziecka. Czasem trzy razy pod rząd dźwięk pianina, może wywołać dreszcze, a melodia starego McDonalda dość szybko brzydnie. Natomiast wydaje mi się, że z całej masy dźwiękowych zabawek, te puzzle są zdecydowanie najciekawsze i niosą ze sobą najwięcej pożytecznych walorów. Zatem polecamy, puzzle przetestowane na Tosi.

Koniec psot!

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W użytkowaniu też są całkiem przyjemne :)

      Usuń
  2. Widziałam je jakiś czas temu, zaciekawiły mnie i zastanawiałam sie czy grają coś z klasyki czy nie. Mimo wszytko szkoda, że to Donald akurat jest grany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tu się zgodzę, że klasyka byłaby tu rewelacyjna. Ale cóż, producent nie przewidział takiej opcji i chyba chciał być bliżej "dziecięcych klimatów".

      Usuń
  3. My zakupiliśmy Synkowi pojazdy. I tak szczerze mówiąc nie jestem zadowolona. Pierwsze zwróciliśmy, bo wyglądały taj, jakby były już używane. Do tego nie zawsze działają, a potrafią działać, jak leżą sobie zamknięte w szafce. Ale pomysł fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to rzeczywiście bardzo słabe wykonanie Wam się trafiło. Z intrumentami nie mamy żadnego kłopotu, same się nie włączają (na szczęście, McDonald w środku nocy byłby nieco przerażający). Choć jest jedna wada, mianowicie puzzel nie musi być idealnie dopasowany, żeby muzyka zagrała i czasem wystarczy włożyć np. harmonijkę w perkusję, żeby ta zagrała... Podejrzewam, że to kwestia zbyt prostej konstrukcji, ale byłoby miło, żeby instrumenty działały tylko tam, gdzie powinny :)

      Usuń
  4. Moja Duśka to uwielbiała tego typu rzeczy... Zresztą do dziś wszystko co gra i świeci jest super. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziecię ma takich zabawek niewiele. Miała grającą kulę jak była malutka, kupiliśmy żeby ją zachęcić do raczkowania. No i teraz puzzle. Natomiast wielce wabi mnie książka pianino i mini pianino, sama uwielbiałam grać jak byłam dzieckiem i nastolatką :) Ciekawe czy bym jeszcze umiała? ^_^

      Usuń
    2. Ja w podstawówce uczyłam się też gry i kilka tygodniu temu na życzenie Dusi wyciągnełam ze strychu mój stary keybord. Może super granie to nie było ale coś tam nawet pamiętałam ;-)

      Usuń
    3. Jest zatem i dla mnie jakaś nadzieja :P

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. W Nefere za punkty z małżonkowej pracy :)

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)