22 października 2016

Eksperyment: Utonie czy nie utonie?


Odrobinę się tym razem spóźniłyśmy, ale eksperyment być musi! Nie ma innej opcji. Tosia sama zaczyna już wymyślać swoje eksperymenty, na razie na miarę niespełna trzylatki, ale już widać w niej zacięcie naukowe, co mnie niezmiernie cieszy. Na słowo "eksperyment" nieodmiennie skacze pod sufit i dopytuje czy wszystko już gotowe. Więc jeśli macie podobnie jak ona, trzymajcie się krzeseł, za chwilę ruszamy do świata fizyki!


Poniższe doświadczenie jest kolejnym z serii, specjalnie dedykowanym 2-3 latkom, czyli maluchom niezwykle mocno zorientowanym na zmysł dotyku, które potrzebują wielu sensorycznych doznań i prostych zaskoczeń. Przy pomocy kolejnych eksperymentów staram się pomóc Tosi uporządkować świat i tak najpierw sprawdzałyśmy co rozpuści się w wodzie a co nie,  następnie badałyśmy co nasiąka wodą a co nie, oraz odkrywałyśmy co przefiltruje wodę a co nie. Dziś natomiast przedstawiam Wam nasze testy, które miały za zadanie odpowiedzieć na ważne pytanie co tonie a co nie? Wiedza taka będzie fundamentem pod późniejsze odkrycia dlaczego łódź unosi się na wodzie, choć generalnie metal przecież tonie? Razem z Tosią budujemy jej podstawy, na których później postawimy wiedzę opartą o wątpliwości i niekończące się pytania.

Żeby rozpocząć eksperyment razem z nami, będziecie potrzebować:
  • dużą miskę, najlepiej przeźroczystą
  • wodę
  • drobiazgi (naszą listę możecie zobaczyć na zdjęciu obok, w zestawieniu przede wszystkim powinny się jednak znaleźć drewno, metal, papier, kamień i plastik, to taki mój osobisty "must try", świetny będzie też korek, którego niestety nie mieliśmy pod ręką)
Miskę stawiamy w dowolnym miejscu w domu, grunt, żeby w tym konkretnym miejscu rozlana woda nie poczyniła żadnych szkód. Obok rozkładamy wszystkie zebrane dobra i pozwalamy dziecku testować. Możemy po drodze zadać kilka pytań, np. zanim dziecko coś wrzuci, zapytajmy jakie są jego podejrzenia, czy ten przedmiot utonie czy nie? Zachęcajmy do obserwacji, do pomacania, zamieszania, zanurzenia jeśli coś nie chce się całe zatopić. Możemy zapytać o bąbelki, które osadzają się dookoła przedmiotów, które opadły na dno i na ściankach miski (osoby, które zajmują się akwarystyką pewnie nie raz doświadczały tego przy wymianie wody w akwarium) - jeśli ktoś zapyta o głębszą fizykę tego zjawiska, to chodzi tu o rozpuszczalność gazów w wodzie. Generalnie ciała stałe lepiej rozpuszczają się w ciepłej niż w zimnej wodzie, z gazami jest odwrotnie, im chłodniejsza tym bardziej natleniona, tym więcej ma w sobie rozpuszczonych gazów. Jeśli tak jak ja, nalejecie do miski wodę prosto z kranu, pod sporym ciśnieniem, możecie być pewni, że pojawią się bąbelki powietrza. Przy ciepłej wodzie z czajnika to zjawisko nie zaistnieje. Można więc spróbować zrobić eksperyment na dwie miski, jedna z zimną wodą z kranu, druga z ciepłą z czajnika. Przy zamrażaniu jeśli potrzebujemy przejrzysty lód, lepiej więc użyjmy przegotowanej wody, nasze kostki lodu będą wyglądały jak szkło :)

Możemy jeszcze spróbować zwrócić uwagę dziecka na to jak szybko zanurzają się różne przedmioty, kamień robi plusk i już jest na dnie, gdy tymczasem papier zanurza się bardzo powoli. Wata np. najpierw opada na dno, a później się wynurza, dlaczego? Papier zwinięty w kulkę powoli się w wodzie rozwinie. Można spróbować poeksperymentować z plasteliną ukulaną w kulkę i rozplaszczoną, pierwsza opadnie na dno, druga będzie się utrzymywać na powierzchni wody. Jeśli płatek kosmetyczny położymy na wodzie zatonie, jeśli pod nim będą gałązki i trawa, utrzyma się na powierzchni - zupełnie jak ludzie na łódce. I tak dalej i tak dalej, ogranicza nas tylko wyobraźnia!


























Na koniec przyszedł czas na mieszanie i wyławianie. Mogłyśmy więc sprawdzić jak woda działała na pewne materiały. Dowiedziałyśmy się między innymi, że wata się rozwarstwiła, tak samo jak chusteczka. Płatki kosmetyczne i papier bardzo łatwo było teraz porwać na kawałki. Natomiast trawa, drewno, kamień, kasztany czy łyżeczki w ogóle się nie zmieniły poza tym jedynie, że był mokre, ale po wytarciu wróciły do całkowitej normy. To całkiem przyjemna kontynuacja tematu o nasiąkaniu.


Post bierze udział w projekcie Piątki z eksperymentami:


Koniec psot!

4 komentarze:

  1. oj lubimy takie eksperytmenty, lubimy!

    OdpowiedzUsuń
  2. jak córka podrośnie, to też będziemy eksperymentować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. My robilismy w basenkiku latem ze dwa lata temu. Filip bardzo byl zachwycony. :-)
    Fsjnie Mała pracuje

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)