7 czerwca 2015

Piaskownica


Jak już może wiecie ze strony na FB, w ten weekend intensywnie grzebaliśmy się w piasku, a to wszystko dzięki piaskownicy, która stanęła na naszym podwórku. Piaskownica to według mnie niesamowite narzędzie, dzięki któremu na chwilę, nawet w samym środku gwarnego miasta, możemy przenieść się na plażę. To swego rodzaju pudełko sensoryczne, w którym można uskuteczniać wspaniałe zabawy, na przykład w pustynię, w morze i plażę jeśli postawimy obok basenik, możemy pokusić się o zabawę w sawannę, jeśli zgromadzimy odpowiednie narzędzia do stworzenia takowej. Tosia jest na razie troszkę za mała na bardziej wyrafinowane zabawy i w zupełności wystarcza jej cudowność dotyku aksamitnego piasku, masaż stóp drobnymi kamyczkami, przesypywanie, grabienie, wysypywanie, a co za tym idzie też burze piaskowe, które wywoływała co chwilę. Na pewno zrobimy z niej wspaniały użytek w nadchodzących miesiącach, aż do pierwszych mrozów będziemy się w niej grzebać, aż opadniemy z sił!
A poniżej fotorelacja z montowania i pierwszej zabawy piachem, nie mamy tylko zilustrowanego skręcania pudła z ławkami i malowania, ponieważ tata zrobił to ekspresowo i nawet nie zauważyłyśmy kiedy :)

Na początek, jeszcze zanim zrobiło się ciepło, żeby nie było, że przegrzewam dziecko, składanie dachu i testowanie ławeczek.






Tosia znalazła sobie świetną zabawę, wsta wała, próbowała utrzymać równowagę, po czym opadała z powrotem na ławeczkę. Przebadała tak wszystkie miejsca na ławce, aż któregoś razu zapomniała, w którą stronę powinna opaść i poleciała do przodu. Tak ją to zezłościło, że odmówiła dalszej współpracy.



 
Kolejnego dnia, a było już znacznie, znacznie cieplej, zdaje się, że w ten czwartek, tata zabrał się za ustawienie piaskownicy na właściwym miejscu, ułożenie agrowłókniny pod spód i zamontowanie daszka. Tego samego dnia czytaliśmy też "pod chmurką" nasz nowy nabytek książkowy, Własny kolor, o którym poczytać możecie TUTAJ.



Z trudem udało mi się namówić Tosię, żeby nie zdejmowała kapelusza zanim nie zamontujemy dachu. A najciekawsze jest to, że po zamontowaniu nie próbowała już go tak namiętnie ściągać... Ot, moja mała przewrotnica :)








Następnego dnia rano, tata zrobił nam wielką niespodziankę, bo okazało się, że przywiózł piasek, piękny, żółciutki piasek, jak na plaży. Tosia od pierwszego wejrzenia pokochała swoją prywatną piaskownicę, zakopywała się w niej, obsypywała mamę, ciocię, tatę, a najbardziej siebie samą. Wieczorem przy kąpieli okazało się, że piach był absolutnie wszędzie, za to dziecko po dniu pełnym wrażeń piaskownicowych, padło ze zmęczenia i spało twardo calutką noc. Kolejnego dnia historia się powtórzyła, dzisiaj nie mieliśmy niestety na piaskownicę czasu, ale jutro odbijemy to sobie w dwójnasób.















Poniżej Tosia filuje na dziadka, bo hałasował kosiarką, co było wybitnie absorbujące.





Dzieci uwielbiają zabawę w piasku, jeśli nie mamy możliwości zbudowania tudzież kupienia własnej piaskownicy, zawsze gdzieś w okolicy znajdzie się jakiś plac zabaw z piachem, albo nawet staw z kawałkiem plaży czy górka z piaskiem na zboczu. Nawet zimą czy jeśli dziecko jest chore i nie może wyjść z domu, można dla niego stworzyć jego prywatną piaskownicę w zwykłym, plastikowym pudełku. W tym ostatnim przypadku przydaje się jakiś materiał na podłogę, albo dobry odkurzacz, żeby po zabawie usprawnić sprzątanie ;)

A na koniec coś na osłodę, nasza mała, doniczkowa poziomka.




4 komentarze:

  1. Ach! Właśnie takiej szukam! Daj proszę link, gdzie kupiliście piaskownicę! My planujemy już od kilku miesięcy, ale oczywiście ciągle coś jest nie po drodze i zamiast żółciutkiego piachu taplamy się w kopcach kreta, których jest u nas... sporo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna sprawa dla maluszka na ciepłe dni, też rozglądam się za kupnem piaskownicy na ogrodek, czy mogłabyś napisać gdzie ja nabyliscie? :-) Bo jej dużym plusem jest wysokość, wszystkie jakie to tej pory widziałam są niestety plytsze. (madziunieczka777@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)