7 stycznia 2016

12 sekretów: dziecięce sekrety, czyli pierwsze animowane bajki


Grudzień był dla nas szalonym miesiącem pełnym zajęć, odkrywania, wyjazdów i miłych spotkań. Gdzieś mi się zagubił czas i przemknął tak szybko, tak zwinnie, że nawet nie zauważyłam braku notki otwierającej grudniowy temat 12 sekretów... Samego grudniowego wpisu też brak. Wstyd Toczko tak zaniedbać własny projekt! Już się więc naprawiam, wrzucam nasze opracowanie grudniowego wpisu, ale najpierw może przypomnę o co chodzi w projekcie:


1. Zabawa trwa od 1 lipca 2015 roku do 30 czerwca 2016 roku.

2. W każdym miesiącu będzie się pojawiał nowy temat do opracowania, podejście do tematu jest dowolne, mogą to być zabawy plastyczne, zdjęcia, zabawki, książki, jakaś wyprawa czy filozoficzna rozprawka, cokolwiek przyjdzie Wam do głowy, mam nadzieję, że będzie dużo zaskoczeń i kreatywności :)

Poniżej lista przerobionych już tematów:


  • lipiec: sekrety ciepłego, letniego deszczu
  • sierpień: sekrety drzwi wszelakich
  • wrzesień: sekrety Babiego lata
  • październik: sekrety prehistorii
  • listopad: sekrety z głębi serca
  • grudzień: sekrety dzieci
  • styczeń: ?
  • luty: ?
  • marzec: ?
  • kwiecień: ?
  • maj: ?
  • czerwiec: ?
 
3. Można wziąć udział w pojedynczym temacie, albo w całości projektu. Dla chętnych istnieje grupa na FB, gdzie będzie się można inspirować i bliżej zaprzyjaźnić. Chęć do udziału w projekcie zgłaszajcie na maila przepysznikowa.toczka@gmail.com. Do grupy można dołączyć w każdej chwili.

4. Liczba postów do poszczególnych tematów jest dowolna, także w miesiącu możecie zasypać mnie lawiną swojej kreatywności w dowolnych ilościach.

5. Linki do postów realizujących projekt umieszczacie pod przeznaczonym do tego postem na moim blogu IGranie z Tosią. We wrześniu będzie to niniejszy post, wystarczy kliknąć w niebieski guzik na końcu posta i dodać linka. Posty można dodawać na bieżąco przez cały miesiąc.

6. Udział może wziąć każdy, kto ma gdzie umieścić realizującego projekt posta, a więc bloga lub własną stronę. Oraz przede wszystkim każdy, kto ma chęć na kreatywną zabawę w dobrym towarzystwie.

7. W czasie trwania projektu umieśćcie w widocznym miejscu, na stronie bądź blogu, logo z linkiem do posta zapowiadającego projekt KLIK.

8. Każdy Wasz post w ramach projektu opatrzony niech będzie logo projektu z linkiem.

Logo projektu:

300 pixeli

250 pixeli

200 pixeli

Jaki zatem temat przygotowałam w grudniu? Bardzo wdzięczny i sympatyczny, ponieważ wzięłam na tapetę dziecięce sekrety. Tutaj znajdziecie linki do wpisów innych dziewczyn, a teraz czas na moje ugryzienie tematu.
Dzieci mają mnóstwo sekretów, od tych najwcześniejszych, jeszcze w brzuchu mamy, kiedy to całe są sekretem, z początku rodzice nie wiedzą nawet czy w brzuchu siedzi chłopiec czy dziewczynka, do tych, o których nigdy nikt się nie dowie. Ja znam jeden sekret Tosi, który był też po części moim sekretem. Otóż razem oglądamy bajki. Już od jakiegoś czasu. Ostatnio zauważyłam, że w wielu środowiskach telewizja i animacja stały się demonem, którego należy wychłostać, zrzucić do dołu i zakopać, a potem jeszcze przygnieść ciężkim kamieniem. Bajki są teraz przez wielu postrzegane jako wielki winowajca niewłaściwego rozwoju dzieci i w zasadzie się z tym zgadzam, tyle że daleko mi do przesady w drugą stronę.
Spędzam z Tosią mnóstwo czasu na rozwijających zabawach, kreatywnym tworzeniu, czytaniu książek i ruchowej aktywności. Staram się organizować jej przestrzeń tak, żeby czuła się w niej swobodnie i dobrze, uważam więc, że mając tak wiele zajęć pomagających jej rozwijać myślenie i motorykę, włączenie krótkiej, dobrze dobranej bajki nie zaprzepaści całodziennej wspólnej zabawy.
Co znaczy dobrze dobrana bajka? Według mnie przede wszystkim dla tak małego dziecka (okolice drugich urodzin to dobry moment na początek przygody z bajkami animowanymi czy programami przyrodniczymi) bajka musi być krótka, nie dłuższa niż 7-10 minut. Możemy znaleźć sporo takich bajek, więc wybór jest spory, czym kierować się dalej? Jeśli mamy już zbiór tytułów krótkich bajek, oceniamy ich akcję, to znaczy jeśli na ekranie nieustannie coś się dzieje, są wybuchy, obraz miga i szybko się zmienia - taka bajka się nie nadaje dla malucha poniżej ~5 roku życia. Akcja powinna być powolna i bardzo spokojna, z łagodną muzyką w tle. Kolory najlepiej pastelowe albo o łagodnym odcieniu.
Niezwykle ważny, jeśli nie najważniejszy jest też przekaz czyli fabuła bajki. Tutaj w zasadzie nie mam rad, ponieważ każdy ma inny system wartości i co innego jest dla niego ważne, nie mi to oceniać. W każdym razie dobrze jest obejrzeć kilka odcinków bajki i ocenić, czy przekazywane przez nią postawy i przekonania zgadzają się z tym, czego chcemy dziecko nauczyć.
Dla mnie istotna jest jeszcze ekspresja bohaterów, nie przepadam za hałaśliwymi, rozkrzyczanymi postaciami, co jest bardzo częste w animacji japońskiej (choć nie zawsze oczywiście, sama uwielbiam bajki ze studia Ghibli). Zdecydowanie jestem też za tym, by w bajkach dla dzieci pojawiały się zwroty grzecznościowe, a postacie odnosiły się do siebie z szacunkiem, nawet jeśli się z jakiegoś powodu nie lubią.
Ostatnia rzecz to częstotliwość, z jaką pozwolimy dziecku oglądać bajki. Zdecydowanie przynajmniej do momentu ukończenia 1,5 roku telewizja powinna być ograniczona, a najlepiej wcale. My telewizji nie oglądamy w zasadzie w ogóle, ale już moi rodzice, z którymi mieszkamy, lubią obejrzeć czy to wiadomości czy mecz siatkówki, które zwykle są emitowane w ciągu dnia. Siłą rzeczy więc zarówno Tosia jak i my mamy telewizję w tzw. tle i nic na to poradzić się nie da. Intencjonalnie bajki włączamy jej od kilku miesięcy, na początku była to tylko swego rodzaju "wieczorynka", czyli jedna 7 minutowa bajka przed kolacją. Teraz zdarza nam się jeszcze obejrzeć jedną po drzemce (jeśli jest) i mamy swój specjalny, rodzinny, wspólny seans pod kołdrą w niedzielny poranek.

Dobrze, zatem wytłumaczyłam się z naszego sekretu, choć w sumie to bardziej słodki owoc zakazany, który z lubością od czasu do czasu zrywamy. Teraz przyszedł czas na to, by zdradzić nasz repertuar, a jest on dobrze wyselekcjonowany i nad każdą bajką sporo czasu dumałam zanim puściłam ją Tosi.

Sara i kaczorek


Pierwsza i najukochańsza nasza bajka. Jestem zachwycona jej przekazem, łagodnością i ciepłem. Historia jest prosta, a każdy odcinek opowiada o czymś innym z życia małej Sary i jej kaczego przyjaciela. Świat jest dość fantastyczny, bo choć zwierzęta nie mówią (wydają przypisane im dźwięki KWA!), to pojawiają się ożywione przedmioty, np. Szalikowa babcia ma mówiącą torbę, a w jej domu mieszka Włóczkowiec, Sara upiekła na urodziny Kaczorka tort, który również mówi. Podobnie w jednym z odcinków Sara zdobywa Parasolkę, ale nie kupuje jej, tylko zrywa, bo parasolki rosną po deszczu. Niezwykły jest też malutki robaczek, który potrafi grać na trąbce. Świat więc jest bardzo magiczny, ale tak jakby z perspektywy dziecka, bo przecież dzieci są specjalistami w ożywianiu przedmiotów w wyobraźni. Zastanawialiśmy się też z mężem jak to jest, że pojawiają się w bajce dorośli, ale nie są to nigdy rodzice i doszliśmy do wniosku, że po pierwsze dzieci nie rejestrują często istnienia rodziców innych niż ich własne, a rodzicem Sary jest narrator, który w cudowny sposób uczy ją świata.
Jeśli ktoś ma chęć zapoznać się z bajką, jedyną możliwością (jeśli nie macie programu CBBeebies) jest obejrzenie polskojęzycznych wersji na stronie programu KLIK. Albo też możecie obejrzeć kilka anglojęzycznych odcinków na youtube, np. ten absolutnie cudowny odcinek świąteczny (zauważcie, że Sara nie kupuje z braku laku jakichkolwiek światełek, woli wrócić do domu i pomyśleć co zrobić, żeby mieć dokładnie takie, jakie chce :) ):


Miłość Tosi jest tak wielka i słynna w rodzinie, że aż ciocia szarpnęła się na zakup pluszanek.


Brzękusie

O tej bajce już wspominałam przy okazji październikowego posta z Dziecka na warsztat, który traktował o astronomii KLIK. Sporo jest w niej bowiem na temat kosmosu i rozmaitych zjawisk astronomicznych. Z drugiej strony Brzękujsie niesamowicie uwrażliwiają na wszelkie przejawy artyzmu, w tym przede wszystkim na muzykę, jedna z bohaterek Malutka jest bardzo muzykalna, gra na fletni, a także dyryguje muzycznymi drzewami, muzyczną chmurką i akompaniuje śpiewającym kwiatkom, poza tym Mama Brzękuś pięknie gra na harfie (oraz ma cudny ogród kwiatowy). Tata Brzękuś jest wynalazcą i jego pomysły bywają naprawdę niezwykłe, jak np. maszyna do dziergania czy sztuczny meteor. Mały Brzękuś jest natomiast artystą tworzącym niezwykłe rzeźby i inne konstrukcje, które choć niezbyt użyteczne, to jednak cieszą oko.
Ponad to w bajce pojawiają się niezwykłe, kosmiczne stworzenia, jak Zupna smoczyca, Metalowy kurczak, Latająca krówka czy Żabusie, każde na swój sposób niezwykłe.
Mnie zachwyca w tej bajce jej delikatność, uwrażliwienie, animacja poklatkowa i te fantastyczne rekwizyty, z samymi Brzękusiami na czele! Już kombinuję jakby tu uszyć naszego własnego Brzękusia, choć specjalnie talentu do szycia nie mam, ale patrząc na nie trudno się powstrzymać.
Wszystkim gorąco polecam zapoznać się z tą bajką. Niestety w Internecie znajdziecie ją wyłącznie w anglojęzycznej wersji. Po polsku można ją obejrzeć na kanale CBBeebies. Całość ma dopiero jeden sezon, ale mam nadzieję, że dokręcą następne. Do tego jest to odnowiona wersja bajki sprzed ponad czterdziestu lat, przy czym starsza wersja była skierowana do starszych dzieci.


Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham

Dwie poprzednie bajki zostały wyprodukowane w Wielkiej Brytanii, natomiast ta jest produkcji kanadyjskiej, za to oparto ją o książkę, której autor pochodzi z Irlandii. Jak widać więc brytyjska twórczość dla dzieci jest mi bardzo bliska. Do rzeczy jednak.
Bajka o Małym Brązowym Zajączku jest niezwykła z wielu względów, przede wszystkim przekazuje bardzo cenne wartości, mówi o miłości, przyjaźni, bliskości, o tym czym jest dzieciństwo, a czym dorosłość, pokazuje też jako jedna z niewielu, bardzo ciepłą relację między ojcem a synem. Zajączek jest bardzo bystrym stworzonkiem, a przy tym bardzo dziecięcym, przez swoją ciekawość świata i kombinatorstwo, często wpada w rozmaite tarapaty, albo też świat stawia go przed trudnymi zadaniami, w które pomagają mu rozwiązywać inne zwierzątka jak Mała Polna Myszka, Szara Wiewiórka, Ruda lisiczka, a przede wszystkim jego tata Duży Brązowy Zając.
Tę bajkę dla odmiany bez problemu znajdziecie po polsku na youtube, także zachęcam do zapoznania z nią siebie, a także pociech.


Mam nadzieję, że tym postem nie oburzyłam Was za bardzo i wybaczycie mi moje wychowawcze błędy, przed którymi doprawdy nie umiem się powstrzymać. Sama jestem bowiem niepoprawną miłośniczką wszelkich bajek i obejrzałam ich już w życiu mnóstwo (gdyby ktoś miał jakąś ciekawą bajkę do polecenia, czujcie się zachęceni do napisania o niej w komentarzu, ja sama na pewno opowiem Wam jeszcze o moich ulubionych długometrażowych animacjach).

Koniec psot!

2 komentarze:

  1. Poruszyłaś rzeczywiście jedną z tajemnic dzieci, a to mam wrażenie, że to czy puszczamy bajki czy nie to powinno zostać tajemnicą, bo zawsze zostaniemy zrugani. Puszczasz - źle, nie puszczasz - też źle.My na razie nie puszczamy, uważam,że jest za mały, przynajmniej do 2 lat poczekamy, tym bardziej, że sami nie oglądamy tv, no i nie ma czasu na bajki - Młody śpi 3 godz w dzień, więc czasu na zabawę też mało. I już nieraz słyszałam, że to źle, bo powinien oglądać bajki, że dziwna jestem. Czemu każdy nie pozostawi rodzicowi wyboru?tak, więc ciii, nie zdradzę was, że wy puszczacie bajki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama, gdybym mogła, wyrzuciłabym telewizor przez okno :) Ani ja ani małż mój oglądamy tylko wybrane pozycje i nie w telewizji, bo ciężko nam dostosować plan dnia do programu :P Wolimy więc DVD albo coś typu Netfix. Natomiast tak bardzo lubię bajki, że nie umiem się powstrzymać, żeby Tosi jakiejś nie pokazać od czasu do czasu ^_^ Przy czym przed ukończeniem 1,5 roku to najlepiej wcale :)

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)