29 stycznia 2016

Nasze odwiedziny w Narnii, czyli co zwierzęta jedzą zimą


Po śniegu zostało już tylko wspomnienie, postanowiłam więc nieco powspominać nasz sobotni wypad do zimowego lasu. Dawno nie wrzucałam niczego w ramach projektu Mały Przyrodnik, trzeba się więc naprawić i pokazać, że razem z Tosią bardzo intensywnie poznajemy zimową przyrodę.
Ruszyliśmy zatem do lasu, a konkretniej do Rezerwatu Przyrody "Molenda", stanowiący kawałek zachowanego pierwotnego lasu mieszanego, w którym można znaleźć ponad 150-letnie jodły, dęby i sosny. Las jest przepiękny, jeśli zapuścić się nieco głębiej i odejść od drobi gruntowej, która go przecina. Przykryty szczelną kołderką ze śniegu, robił jeszcze większe wrażenie. Zupełnie jakby się weszło do prawdziwej Narnii (w końcu film nie bez powodu częściowo kręcono na terenie Polski).




W sobotę śnieg pokrywał głównie ziemię i drzewa iglaste, ale podejrzewam, że gdybyśmy zawitali tam dwa dni wcześniej, tuż po śnieżycy, białe byłyby też wszystkie bezlistne gałązki i pnie. Bajecznie i choć zimno, to jednak cudownie. Uwielbiam zimowy las i jak się okazuje moje dziecię, mąż i pies również.









Najważniejsze z tego wszystkiego jest jednak to, że wspólnie opowiedzieliśmy sobie trochę o tym, co zwierzęta jedzą zimą, kiedy wszystko jest schowane głęboko pod śniegiem albo skute lodem. Znaleźliśmy po drodze paśnik, w tym roku jeszcze nie napełniany, ale widać było, że zwierzęta od czasu do czasu do niego zaglądają. Obok, z dwóch stron, z ziemi wystawały też dwa okorowane pnie (na zdjęciu niestety dość słabo je widać), na których leśniczy montuje lizawki z solą. Opowiedzieliśmy Tosi o sarnach, które przychodzą w to miejsce na obiad, jak jest bardzo zimno.


Po drodze natknęliśmy się też dwa razy na taki oto obrazek z gęsto rozsianymi dookoła, wyłuskanymi szyszkami. Przy tej okazji opowiedzieliśmy Tosi o wiewiórkach (sporo już o nich wie, bo to jedne z jej ulubionych zwierzątek), które zimą wyjadają poczynione jesienią zapasy. Wysoko na drzewie wiewiórka wyciąga z dziupli albo innej skrytki szyszkę i wyjada jej wnętrze, zostawiając taki pusty skrawek, jaki widać na trzecim zdjęciu poniżej.








Na koniec dokarmiliśmy też sami siebie, bo po ponad godzinnym spacerze, zrobiło nam się już trochę zimno. Przy takiej wyprawie gorące kakao w termosie to punkt obowiązkowy. Smakowało wybornie!


Przypomnę też, a tym którzy nie wiedzą podpowiem, że 11 lutego obchodzimy Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej i przy tej okazji warto przypomnieć dwa bardzo ważne punkty, o których piszą między innymi leśnicy z Rezerwatu Biosfery w Borach Tucholskich:
  1. Zwierzęta leśne można dokarmiać tylko w porozumieniu z miejscowym leśniczym lub przedstawicielem koła łowieckiego. Wskażą oni miejsca, gdzie można wyłożyć karmę. Trzeba zwrócić uwagę również na rodzaj dostarczanego pożywienia, ponieważ podanie niewłaściwej karmy może spowodować u zwierząt choroby, osłabienie organizmu, a nawet śmierć.
  2. Dokarmiać należy systematycznie, w stałych miejscach i tylko w czasie surowej zimy. Nie należy podawać karmy przez cały rok, gdyż w pozostałych sezonach – las i pola wyżywią dzikie zwierzęta.
Jeśli chcecie więc wspomóc leśne stworzenia, porozmawiajcie z leśniczym, on na pewno będzie wiedział co, gdzie i kiedy jest potrzebne. 11 lutego zaś spróbujemy poświętować z dzikimi zwierzątkami poznając lepiej je same oraz ich zwyczaje!
Wpis w ramach projektu Mały Przyrodnik:


Koniec psot!

8 komentarzy:

  1. Spacery po lesie są najlepsze, sami mieszkamy niedaleko jednego, ekstra sprawa latem, zimą, jesienią i wiosną. A Tosi kombinezon od razu skojarzył mi się ze słoniem Elmerem.Znacie? Zobacz sobie.Podobny nie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam, Tosia jeszcze nie :D Dozuję jej książki zakupione w listopadzie, bo dużo ich było ^_^ Przypomniałaś mi o nim, chyba czas go wyciągnąć i poczytać! I masz świętą rację, mam małą Elmerkę :D

      Usuń
  2. Piękny i pouczający spacer. Przed pojawieniem się Synka urządzaliśmy łowy fotograficzne w lesie. Mam nadzieję, że i w Nim uda się zaszczepić miłość do przyrody. Póki co ogląda nasze trofea na ścianach. Pokazuje lisa, sarnę, bociana.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno z przyjemnością ogromną będzie Wam towarzyszył! Swoją drogą fantastyczne muszą być takie łowy fotograficzne i świetnie trenują cierpliwość ^_^

      Usuń
  3. Jak znowu spadnie śnieg to koniecznie musimy wybrać się do lasu w poszukiwaniu paśników :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy w tym roku w ogóle leśnicy będą do nich coś wkładać :D

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się swoimi refleksjami :)